201509.220

Czy przepisy o korekcie przychodów i kosztów w podatkach dochodowych – nadają się do kosza ?

Sejm RP VII kadencji (nr druku 3432) po rozpatrzeniu poprawek Senatu uchwalił ustawę z dnia 10 września 2015 r. – o zmianie niektórych ustaw w związku ze wspieraniem polubownych metod rozwiązywania sporów.

W ustawie tej uregulowano jakże istotne zagadnienia dotyczące korekty przychodów i kosztów, i to zarówno w podatku dochodowym od osób fizycznych, jak i w podatku dochodowym od osób prawnych. Zmianie ulegają też zasady korekty w zakresie ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych. Chodzi o art. 2-4 ustawy zmieniającej.

Śmiało można powiedzieć, że prawie cała gospodarka, i to od wielu lat, czekała na tę regulację. Jej doniosłość dla każdego podatnika będącego przedsiębiorcą – jest trudna do przecenienia.

Niestety, mamy przykład z kolejnym bublem prawnym, o czym donosi także Rzeczpospolita w wydaniu z dnia 22.09.2015 r. (str. C 01: Rząd nie potrafi uprościć podatkowych).

Gdzie „bubel” został pogrzebany ?

O ile nic nie można zarzucić samej regulacji zawartej w art. 2-4 ustawy zmieniającej, to kwestia intertemporalna została uregulowana w iście absurdalny sposób. Otóż w art. 11 ustawy zmieniającej „racjonalny” ustawodawca stwierdza, co następuje: „Przepisy ustaw zmienianych w art. 2-4, w brzmieniu nadanym niniejszą ustawą, stosuje się do korekty przychodów oraz kosztów uzyskania przychodów, uzyskanych lub poniesionych przed dniem wejścia w życie niniejszej ustawy.”.

Co powyższe oznacza ?! Ano jeno tyle, że – po stronie osób odpowiedzialnych za przygotowanie tej regulacji – mamy do czynienia z kompletnym brakiem profesjonalizmu, który chyba na dobre zagościł na szczycie niekompetencji. Mocniejszych słów, choć same cisną się na usta, nie użyję, i to tylko przez wzgląd na deklarowaną teraz przez wszystkich, a zatem i przeze mnie (a jakże !) – walkę z tzw. „hejtem” w sieci.

W efekcie zastosowania wyjątkowo „inteligentnego zabiegu intertemporalnego” – zafundowano podatnikom dużą niepewność, a sądom administracyjnym i organom interpretacyjnym – dużo pracy.

Już oczami wyobraźni widzę te spory z Ministrem Finansów w tle. Spory, w których prawniczym i wyświechtanym frazesom o wyższości wykładni semantycznej nad regułami wykładni funkcjonalnej – zapewne nie jeden sędzia da posłuch.

Jak wykładać „bubel” ?

Jeżeli przepis nowelizujący nie zostanie szybko znowelizowany to każdy koszt poniesiony lub przychód uzyskany, od 1 stycznia 2016 r. – będziemy korygować na … starych zasadach. Problem jednak w tym, że „starych zasad” – w ustawie podatkowej tak naprawdę nie ma. Oznacza to zatem, że jeśli przyjdzie podatnikowi skorygować wartość przychodów w związku z wynegocjowaniem niższej ceny przez jego kontrahenta albo w związku z udzieleniem tzw. rabatu po-transakcyjnego, to w dalszym ciągu będzie musiał się liczyć z koniecznością korekty wstecz. A co za tym idzie, będzie musiał liczyć się z obowiązkiem zapłaty odsetek od zaległości podatkowych. O uciążliwości w zakresie dokumentacji już nie wspomnę, ale wiedzą o tym wszyscy księgowi.

Pewnym wyjściem z „zafundowanej” nam przez „racjonalnego” ustawodawcę „pułapki„– będzie oparcie się na tych nielicznych orzeczeniach sądowych, które każą (podobnie jak w podatku VAT) – ustalać przyczynę tej korekty. Ale czy dodatkowym wsparciem będzie funkcjonalna wykładnia rzeczonego „bubla” ? Czas pokaże.

Podsumowanie

Po wielu wcześniejszych (np. art. 15 b w CIT lub art. 24d w PIT, ustawa hazardowa, etc.), to kolejny bubel prawny. Jest on jednak wyjątkowy, a skala w jakiej razi – mówiąc kolokwialnie: wręcz ścina z nóg. Nie może ujść uwadze, że nad tym bublem procedował także Senat. Chyba jednak zbytnio skupił się na kwestii referendum, a nie na tym co ważne. Jako obywatele możemy sobie chyba tylko współczuć, że rzeczy iście ważne, tak mało obchodzą rządzących.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *